"Kto ratuje jedno życie – ratuje cały świat"

מי הוא שומר אחד בחיים - חוסך את כל העולם כולו

Kontrole.

Pani Czesława opowiada o 3 wizytach Niemców w Jej domu, o tym jak dzięki Jej postawie udało się ochronić ukrywanych Żydów.

Powstanie w Warszawskim Getcie

Powstanie w Getcie wybuchło 19 kwietnia 1943 roku, było pierwszym w Europie miejskim wystąpieniem przeciwko okupantowi. Żydzi nie mieli żadnych szans, Niemców było prawie trzy razy więcej i byli zdecydowanie lepiej uzbrojeni. Jednak powstańcom nie chodziło o zwycięstwo, Oni walczyli o godną śmierć. Chcięli pokazać, że się nie poddadzą. 

W trakcie walk, które skończyły się z dniem 16 maja, zginęło lub zostało schywatynych ponad 62 tysięce ludzi. 

Żydzi ukrywani na pl. Grzybowskim długo nie wiedzieli co dzieje się w Getcie, państwo Żak uznali, że lepiej im nie mówić. Jednak za długo nie dało się ich okłamywać. Wiadomość ta była dla nich ciosem, gdyż w Getcie przebywał brat Oli, z którym właśnie w tamtym okresie urwał się kontakt.

Czesława, opowiadając nam o Powstaniu miała łzy w oczach... 


by Kasia

Powstanie Warszawskie w domu Czesławy.

1 sierpnia 1944 roku Czesława wraz z wszystkimi ukrywającymi się Żydami cieszyła się na wieść o wybuchu Powstania Warszawskiego. Jego rozpoczęcie było szansą na uratowanie tych ludzi dawało również nadzieję na szybkie zakończenie wojny. Ostatnie trzy lata okupacji odcisnęły piętno na życiu Czesławy. Ciągłe tajemnice, konspiracja, strach nareszcie się skończyły. Dzień wybuchu PW był dla wszystkich mieszkańców Warszawy wielkim świętem. Nareszcie po tylu miesiącach Żydzi mogli opuścić swoje kryjówki, wyjść na dwór. Ten słoneczny dzień był początkiem trudnej i wyczerpującej walki z Niemcami. Mężczyźni z mieszkania na Placu Grzybowskim wałczyli z wrogiem. Babcia i dziadek Treflerowie wyjechali na początku powstania z Warszawy. Natomiast Zofia Gutherc i Janka Trefler tworzyły gar kuchnie przy Kościele Wszystkich Świętych na Placu Grzybowskim, gdzie podczas powstania było więcej ludności żydowskiej niż polskiej. Po zbombardowaniu kościoła nadszedł dość szybko koniec powstania. Po jego upadku każdy poszedł w swoją stronę. Warszawa stała się wielkim cmentarzyskiem. Tylko nieliczni postanowili pozostać w ruinach miasta śmierci. Czesława powędrowała w stronę Kozienic gdzie przed powstaniem przenieśli się jej rodzice. Jedyną rzecz, którą zabrała ze sobą z Warszawy, była pamiątka z Pierwszej Komunii Świętej książeczka do Nabożeństwa, która stała się jej talizmanem. Ma ją nadal przy sobie, przetrwała z nią cała wojnę i powstanie.


A co teraz ?

Dziś Czesława utrzymuje kontakt tylko z kilkoma mieszkańcami mieszkania z Placu Grzybowskiego 1. Po wojnie większość z nich pojechała do Wiednia. Stamtąd wybierali się w dalszą podróż. Część z nich wyemigrowała do Izraela. Ryszarda zamieszkała w Szwajcarii, pracowała tam przez wiele lat jako lekarz pediatra, nie chciała wyjechać do Izraela. Zofia mieszka w Szwecji wraz z synem i synową Szwedką. Maria mieszka z rodziną w Paryżu. Najbliższy kontakt utrzymuje z Olą, która jest od niej starsza o 2 lata. Rozmawiają ze sobą raz w miesiącu. Nikt z ocalonych nie mieszka w Polsce. Rzadko również przyjeżdżają do kraju. Czesława nie była nigdy w Izraelu, gdyż, jaka sama uważa nie pozwala jej na to już wiek.

Aż się serce kraje.

Od czasu, gdy zaczęłyśmy tworzyć tego bloga, zastanawiałyśmy się jak lepiej mogłybyśmy zilustrować okolice, w których żyła i dorastała Nasza Sprawiedliwa. Dopiero ostatnio wpadłyśmy na genialny pomysł. Udałyśmy się na spacer po Warszawie. Gdzie zawędrowałyśmy? Byłyśmy na Placu Grzybowskim, Śródmieściu, Targówku. Zwiedziłyśmy miejsca te, które Pani Czesława odwiedzała na początku wojny, jak i w dalszych jej latach. 
Spacerując ulicą św. Wincentego dotarłyśmy do ronda Żaba, gdzie zobaczyłyśmy Cmentarz Żydowski. Korzystając z okazji, postanowiłyśmy go zwiedzić.

Weszłyśmy imponującą bramą, która została zbudowana wraz z żelaznym płotem w latach 80. XX wieku. Jednakże tuż po przekroczeniu tego monumentalnego posągu całe wrażenie jakie na nas on wywarł wyparowało. Od razu zwróciłyśmy uwagę na zaniedbany teren -  dookoła było pełno drzew, niewiele pomników i mnóstwo śmieci w opuszczonych stróżówkach. Im dalej sie zapuszczałyśmy się w głąb cmentarza tym bardziej widok nas zasmucał. Cmentarz okazał się pusty. Nie było prawie pomników, ostały się jedynie dwa skupiska macew, które jeszcze oszczędził czas i świadczyły o tym, że jest to miejsce spoczynku ludzi. 

Idąc dalej główną aleją dotarłyśmy do  lapidarium wokół którego na kilku stosach  leżały, sprawiając wrażenie nikomu niepotrzebnych, setki, a może nawet tysiące macew. Widok tych nagrobków był sam w sobie bardzo nieprzyjemny, a na domiar złego w miejscu, gdzie niszczeje pamięć naszej historii, nie przejmując się niczym spożywali piwo młodzi, wnioskując po dialogach - niekulturalni mężczyźni. 


Obchodząc lapidarium z każdej strony i oglądając macewy zauważyłyśmy, że tylko na niektórych zachowały się fragmenty czerwonej farby, a na nielicznych napisy były również w języku polskim. Nagrobki te zastałyśmy w opłakanym stanie. Na niektórych znajdowały się namalowane spreyem swastyki, bądź wrogie napisy.


Cmentarz na Bródnie jest najstarszym Żydowskim Cmentarzem w Warszawie, oficjalnie powstał w 1870 r. aczkolwiek pochówku dokonywano tam już wcześniej. W czasie Wojny Niemcy zdewastowali miejsce pamięci, płyty nagrobne posłużyły im jako materiał do budowy dróg, lotnisk! Niestety nie tylko w czasie II Wojny Światowej ludzie niszczyli to miejsce, część nagrobków znaleziono w Warszawskim ZOO (!), a pergole w parku im. Jana Szypowskiego "Leśnika" przy ulicy Grochowskiej na Pradze Południu są wykonane właśnie z macew z bródnowskiego kirkutu. Jednak, co bardziej przerażające - mimo, że nie budujemy już parków z tychże nagrobków to nadal obrażamy pamięć po ludziach tam pochowanych. Podczas naszego krótkiego spaceru spotkałyśmy Panią, która wyprowadziła pieska (!) właśnie na ten cmentarz oraz grupę przyjaciół, która uznała, że alkoholowa libacja nad grobami jest najlepszym sposobem na spędzenie kwietniowego południa. Zastanawia mnie, czy postawa tych ludzi wynika z antysemityzmu czy po prostu z głupoty. Wolę wierzyć, mimo wszystko, że z tego drugiego. Mam też nadzieję, że niedługo cmentarz znów będzie cmentarzem, a nie miejscem spacerów i zamiennikiem pubu. 

więcej o cmentarzu możecie przeczytać na: Cmentarze Żydowskie w Polsce
zdjęcia pochodzą ze stron Cmentarze Żydowskie w Polsce (3 pierwsze) oraz ostatnie ze źrodeł Wikipedii.

Plac Grzybowski, a druga wojna światowa.

Plac Grzybowski w Warszawie - plac w postaci trójkąta położony w Warszawie w dzielnicy Śródmieście. Położony jest pomiędzy ulicami Twardą i Ulica Bagno w Warszawie a Grzybowską i Królewską.

Dnia 7 i 8 września 1939 na Grzybów i okolicę spadły bomby i pociski. Zniszczeniu uległy domy 7 i 8, przy czym resztki tego ostatniego rozebrano w roku 1940. W tymże roku 1940 Plac Grzybowski znalazł się w obrębie getta; mur oddzielający jego teren od strony aryjskiej wzniesiono przy wylocie ul. Granicznej. W marcu 1941 obszar dzielnicy żydowskiej zmniejszono, wyznaczając jego granicę wzdłuż wschodniej pierzei placu. Co ciekawe - kościół pw. Wszystkich Świętych oddano do użytkowania żydom, których przodkowie już przed wojną przyjęli wiarę chrześcijańską, i byli zupełnie zasymilowani. Po fali wywózek do obozów zagłady w roku 1942 zlikwidowano "małe getto"; okoliczne mieszkania zasiedliła polska ludność "aryjska". Podczas ciężkich walk w roku 1944 częściowo uszkodzono dwie kamienice oraz kościół; po upadku powstania Niemcy spalili zachodnią pierzeję placu. Zniszczona została przy tym m.in. Synagoga Arona Serdynera w Warszawie.

To właśnie na tym placu w jednym z domów, kóty dziś już nie istnieje pani Czesława ukrywała Żydów.

źródło : wikipedia

Sprawiedliwy wśród Narodów Świata - kto to taki ?

Medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata
(transkrypcja z hebrajskiego: Chasid Umot ha-Olam, חסיד אומות העולם) – najwyższe izraelskie odznaczenie cywilne nadawane nie-Żydom.

Termin Sprawiedliwy wśród Narodów Świata oznaczał pierwotnie, w żydowskiej tradycji, osoby pochodzenia nie-żydowskiego, które były dobrymi, bogobojnymi ludźmi. Według tej tradycji, wielki zestaw praw i nakazów zawartych w Torze, ale także w księgach Miszna, Gemara i ustnej tradycji, odnosi się tylko do Żydów, którzy odziedziczyli powinności po swoich przodkach. W przeciwieństwie do nich nie-Żydzi powinni przestrzegać jedynie prostych i oczywistych, niemal powszechnie przyjętych praw Noego, ustanowionych po potopie, jak zakaz zabijania ludzi czy jedzenia surowego mięsa zwierząt.

Judaizm naucza, że "jeśli człowiek niszczy jedno życie, to jest tak, jak gdyby zniszczył cały świat. A jeśli człowiek ratuje jedno życie, to jest tak, jak gdyby uratował cały świat" (Talmud Babiloński, Sanhedryn, 37a).

Ogród Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w Yad Vashem

źródło : wikipedia

Artystyczny spacer przez getto ...

W sobotę, w przeddzień rocznicy, izraelscy artyści z kolektywu Public Movement zapraszają na spacer trasą, którą zwykle przemierzają w Warszawie wycieczki żydowskiej młodzieży i którą Marek Edelman, ostatni żyjący przywódca powstania, przechodzi w rocznicę wspólnie z warszawiakami. W charakterystycznych dla siebie okolicznościowych białych uniformach, wspomagani przez polskich wolontariuszy, poprowadzą nas tzw. Traktem Pamięci Męczeństwa i Walki Żydów 1940-43: od Umschlagplatzu aż pod pomnik Bohaterów Getta. Ale nie będzie to ani typowa wycieczka, ani żadna manifestacja. Co dokładnie się wydarzy? Nie wiadomo. Ale musimy być przygotowani na różne niespodziewane i prowokujące zdarzenia, które wytrącą nas ze schematycznego myślenia zarówno o tym miejscu, jak i o wycieczkach, które tamtędy przechodzą. Spacer z performerami zakończy się imprezą w klubokawiarni Chłodna 25. Start o godz. 18 na Umschlagplatzu.

żródło zdjecia : link

źródło : Gazeta Wyborcza

Uroczystości z okazji rocznicy powstania w getcie

Tomasz Urzykowski
2009-04-18, ostatnia aktualizacja 2009-04-17 22:14

U schyłku PRL-u przed pomnikiem Bohaterów Getta zbierała się solidarnościowa opozycja. Niezależnie od oficjalnych akademii organizowała tu własne obchody rocznic żydowskiego powstania. O tamtych wydarzeniach opowiada otwierana w niedzielę wystawa.

Jedno ze zdjęć z wystawy autorstwa Erazma Ciołka. Rok 1988. W środku Marek Edelman, obok niego Janusz Onyszkiewicz (przemawia) i Jacek Kuroń

źródło : Gazeta Wyborcza